Posts filed under ‘Społeczeństwo’

Bronisz wolności? Jesteś Pedofilem.

Do napisania tego artykułu zainspirował mnie news znaleziony na jednym z portali:

http://ujeb.pl/35487/

 

Rząd Australii przymierza się do budowy wielkiego firewalla filtrującego sieć z nieprawomyślnych treści. Pod jakim pretekstem? Oczywiście, pod pretekstem tzw. „Dobra dzieci”. Więc dla dobra dzieci, rząd będzie blokował wszelkie treści, które mogą tym dzieciom zagrozić. Tylko trzeba sie zastanowić, jakie treści dzieciom zagrożą. Portale pedofilskie? O ile mi wiadomo, dzieci na portale pedofilskie nie wchodzą, bo i w jakim celu? Więc – w gruncie rzeczy kryteria filtrowania są nie do określenia. Dobru dzieci może według rządu zagrażać przecież wszystko. Gdy ktoś prowadzi bloga, gdzie krytykuje np. szkoły koedukacyjne, można będzie go zablokować, bo może jakieś dziecko nie będzie chciało iść do szkoły. Portal krytykujący jedzenie szpinaku z jajkiem? Ależ to szkodzi zdrowiu naszych dzieci. Przykłady można oczywiście mnożyć i mnożyć, ale nie o to przecież chodzi. Kilka lat temu krytykowano rzekomo „komunistyczny” rząd Chin za cenzurę sieci. I oto gdy zabiera się za to rząd „demokratyczny”, jakoś nie słychać głosów sprzeciwu. Trafnie przewidywali ci, którzy mówili, że gdy internet zacznie mieć wpływ na politykę, to zostanie poddany kontroli. Już za kilka lat nie będzie można publikować w nim niczego, gdyż zostanie to po prostu zablokowane, oczywiście „dla dobra dzieci”. No i nasuwa mi się pytanie, czyje to są dzieci? Bo jeżeli są to dzieci rodziców, to uważam, że rodzic sam może skontrolować, co jego dziecko robi w sieci i zablokować niechciane strony choćby przez /etc/hosts. A jeżeli jednak dziś dzieci są „państwowe”? No to o dobro dzieci musi dbać państwo. A przy okazji odcinać to, co może się państwu nie podobać. Niezależne media przechodzą tym sposobem do historii. Spytacie pewnie teraz, jaka jest różnica między blokowaniem dostępu do stron przez rodzica, a przez władzę. Ano taka, że gdy np. Ja zabronię swojemu dziecku gdzieś wchodzić, jest to cenzura lokalna i dotyczy nie i mojego dziecka. A gdy robi rząd to cenzura jest totalna – dotyka wszystkich obywateli. Przecież wszelkie represje i zamordyzymy są robione w imię czyjegoś dobra. A to klasy robotniczej, a to jakiegoś narodu, a to dzieci…. Tylko patrzeć, aż wzorem Australii pójdą inne kraje. A właściwie to już idą – wystarczy przypomnieć sprawę obowiązku blokowania the pirate bay w Danii przez ISP. Czy się to komu podoba, czy nie żyjemy w świecie totalitarnym, gdzie wolność osobista jest poddawana coraz większym obostrzeniom. Jedyną różnicą jaką ja widzę między zamordyzmem np. Radzieckim a obecnym jest fakt, że teraz mamy pełne brzuchy. Pracuj obywatelu, pracuj i konsumuj i nie zastanawiaj się nad tym, że żyjesz w złotej klatce. ONI mają już przecież totalną kontrolę nad wszystkim. Jeszcze kilka lat temu sieć jawiła mi się jako ostatni bastion wolności. Ostatnie miejsce, gdzie można się swobodnie wypowiedzieć. A obecnie? Na sieć nakłada się coraz więcej obostrzeń, rygorów, kontroli. Bo władzuchna musi trzymać łapę na wszystkim. Dziś era blogów, serwisów społecznościowych, forów odchodzi w zapomnienie. Niedługo pisanie czegokolwiek na forach będzie musiało być kontrolowane przez jakiegoś urzędnika.. Albo automat, który zatrzyma post gdy pojawią się w nim zakazane słowa. Oczywiście nikt przecież nie poda, jakie słowa będą filtrowane. A co z czatami, gg, mailami? Spokojnie, ONI już nad tym pracują. GG już ma możliwość blokowania wiadomości zawierających niechciane słowa – klucze. Teraz tylko poczekać, gdy przyjdzie ktoś, kto każe wzbogacić tę listę o zestaw wyrażeń, i nie da się prowadzić konwersacji na żaden temat poza pogodą i dupą maryny. Pozostaną jedynie spotkania konspiracyjne , ale i na to pewnie mają już sposoby. Kamery w parkach, podsłuchy… Niestety, wiem, że to zabrzmi smutnie, ale wieszczę przegraną wolności. Zwyciężył socjalizm i zamordyzm. Oczywiście, w imię waszego dobra. Na razie mamy cenzurę sieci. Bo przecież prasa, radio i tv od dawna są w ICH rękach. Przecież służby mają swoich ludzi, i są na to dowody. Głośna byłą sprawa, gdy w siedzibie naszego, Polskiego TVN siedziało 20-tu agentów ABW, gdy miała pójść pewna niewygodna informacja. Cóż – obawiam się, że za ten artykuł zostanę wyśmiany, a to co piszę zostanie nazwane rojeniami maniaka. Radzę sobie przypomnieć dawne czasy:

http://pl.wikipedia.org/wiki/Psychiatria_represyjna_w_ZSRR

Dziś również jest łatwo nazwać kogoś maniakiem czy szaleńcem, wariatem i oszołomem. Gdy powiesz coś, co jest władzy nie na rękę, taką właśnie łątkę ci przykleją. Wystarczy spojrzeć na przykład Janusza Korwina – Mikkego. Chyba jest to jeden z ostatnich przedstawicieli opcji zdroworozsądkowej. Ale – został skazany na zamilczenie, w TV pokazuje się go jako nieszkodliwego wariata chodzącego w muszce, na przemian z przyklejaniem mu łątek a to antysemity a to wroga dzieci niepełnosprawnych a to seksisty. A przecież jego bloga czytają miliony ludzi. Ale – jest on dla władzy, dla służb i dla tych, co na górze niewygodny. Jest byt znaną osobą, aby go „zniknąć” więc wyśmiewa się go za pomocą taniej, jarmarcznej erystyki. „Ciemny lud to kupi”. Do tej pory można było jeszcze krytykować zwiększanie kontroli Państwa nad człowiekiem. Jedyne, co można było dostać to łatkę oszołoma. Teraz, gdy cenzura i kontrola znalazła sobie nową „ofiarę”, której trzeba bronić, dzieci, można komuś przykleić łatkę pedofila, dzieciojeba i ogólnie potwornego zwyrodnialca. Bo przecież TERAZ krytyka tej cenzury – będzie jednocześnie atakiem na „małe bezbronne dzieci”, a każdy, kto atakuje dzieci jest potworem. Więc nikt już nas przed zamordyzmem nie uratuje.

 

 


Creative Commons License

Ten
utwór jest dostępny na
licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Użycie niekomercyjne-Bez utworów zależnych 2.5 Polska.

Reklamy

Luty 28, 2008 at 11:55 am 7 Komentarzy

Prawa mniejszości seksualnych w Polsce

Dziś zamierzam przyjrzeć się prawom mniejszości w naszym pięknym kraju. Z mediów atakuje mnie lawina doniesień o dyskryminacji, o „problemie gejów”, o wszechobecnej nietolerancji. A jak jest naprawdę? Czy rację ma „zawodowy gej” Robert Biedroń, czy też może rację mają twórcy Redwatch’a? A może żaden z nich?

Na początek – zajrzyjmy do źródła prawa w Polsce – Konstytucji RP z 1997r.

 

Rozdział II, art. 32:

  1. Wszyscy są wobec prawa równi. Wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne.

  2. Nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny.

Oczywiście, przytaczając ten artykuł usłyszymy, że to martwy przepis, albo „fikcja”. Z tym, że uwaga – przepis NIE JEST martwy, jeżeli można się na niego powołać przed sądem. A Konstytucja jest najwyższym źródłem prawa w RP i zawsze można się na nią powołać.

 

I jeszcze:

Art. 48.
  1. Rodzice mają prawo do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami. Wychowanie to powinno uwzględniać stopień dojrzałości dziecka, a także wolność jego sumienia i wyznania oraz jego przekonania.

  2. Ograniczenie lub pozbawienie praw rodzicielskich może nastąpić tylko w przypadkach określonych w ustawie i tylko na podstawie prawomocnego orzeczenia sądu.

Czyli – jeżeli np. Rodzic uzna, że Homoseksualizm nie mieści się w jego światopoglądzie etycznym, to ma święte prawo przekazywać takie wartości dziecku – i zaden Biedroń nie może mu tego zakazywać.

Dalej:

Art. 51.
  1. Nikt nie może być obowiązany inaczej niż na podstawie ustawy do ujawniania informacji dotyczących jego osoby.

Czyli – nie można u nas wprowadzić zakazu pracy gejów w żadnym zawodzie, gdyż – żaden gej NIE MUSI nikomu wspominać o swych upodobaniach – ba, moim zdaniem, nawet nie powinien tego robić, gdyż sprawy łóżkowe powinny pozostawać w sypialni.

Czyli – konstytucja chroni wszelkie prawa obywateli w sposób wystarczający. Teraz – przejdźmy do małżeństw.

Za wikipedią:

W polskim prawie małżeństwo definiuje się jako trwały, egalitarny związek mężczyzny i kobiety powstały z ich woli w sposób sformalizowany określony jako swoista dwustronna czynność prawna zbliżona do kategorii umów.

 

I nie widzę powodu by tę definicję zmieniać. Małżeństwo z samej definicji – powinno służyć zarówno tworzeniu rodziny jak i wychowywaniu potomstwa. Pary homoseksualne potomstwa mieć nie mogą. Tzn – oczywiście, jeżeli je mają, to nikt im nie zabroni go wychowywać według własnego uznania. A wszelkie ulgi podatkowe przewidziane są dla par przynajmniej teoretycznie reproduktywnych. Ja osobiście jestem przeciwny uprzywilejowaniu podatkowemu jakiejkolwiek grupy, tym niemniej jeżeli jakaś grupa zasługuje na uprzywilejowanie, to są nią właśnie małżeństwa – i to moim zdaniem, małżeństwa posiadające dzieci. Im więcej dzieci, tym większa powinna być dla nich ulga. Natomiast nie widzę przeszkód by osoby homoseksualne napisały prawne oświadczenia woli – upoważniające swoich partnerów do odwiedzin w szpitalach, dowiadywania się o stan zdrowia czy wizyt w urzędach. I naprawdę – nie potrzeba tu dodatkowej regulacji. A to, czego się różowi politycy domagają, to nic innego jak przywileje. A przywilejom dla mniejszości seksualnych tylko z tego powodu, że są mniejszościami jestem zdecydowanie przeciwny. Jaki sens ma dawanie przywilejów komuś, kto wyróżnia się tylko preferencjami łóżkowymi? Żaden.

 

A teraz odpowiedzmy sobie na pytanie pt. „Skąd w ogóle wziął się w dyskusji publicznej problem homoseksualizmu?”

Odpowiedź jest równie oczywista co często pomijana. Stworzyli go sami geje. Tzn nie ogólnie osoby homoseksualne tylko właśnie Geje, którzy orientacje seksualną przedzierzgnęli w orientację polityczną, a także i biznesową. Tak – organizacje gejowskie czerpią z socjalistycznej Brukseli całkiem niezłe granty na walkę z wyimaginowaną homofobią. Nie zdziwiłbym się wcale, gdyby wielu z gejowskich polityków, gdyż tak wypada ich nazwać było w rzeczywistości po prostu sprytnymi naciągaczami. W końcu wielkie pieniądze przyciągają. Ale wróćmy do meritum – skąd się wziął ten problem? Otóż – gdyby geje podobnie jak cała reszta społeczeństwa, zostawiali swoje życie erotyczne w sypialni, a na zewnątrz zakładali garnitur i szli do pracy nie byłoby ani ataku na nich ani też problemu homofobii. Nikt dziś nie atakuje fanów seksu w trójkątach, kwadratach, seksu oralnego, analnego, koprofilów czy też innych ludzi lubiących takie czy inne urozmaicenia. Ja, jako heteroseksualista nie urządzam parad miłości heteroseksualnej czy jakiejkolwiek innej, gdyż wychodzę z oczywistego założenia, że to, co lubię jest sprawą moją i mojej partnerki. A opowiadać o tym mogę, lecz nie muszę jedynie w gronie przyjaciół przy piwie – aczkolwiek przyznam, iż nie lubię się z własną seksualnością na prawo i lewo obnosić. Natomiast geje epatują tym na prawo i lewo – gdyż mają w tym korzyści! Politycy gejowscy zasłaniają się własną orientacją jak tarczą – i jednocześnie używają jej jako miecza. Każdy atak merytoryczny na geja jest aktem homofobii zgodnie z ich rozumowaniem – a gdy próbuje się podjąć dyskusje – wtedy oni stawiają się jasno na stanowisku „Jestem Gejem”. A zamiast tej walki wystarczyłoby nie organizować parad czy akcji billboardowych z napisem „PEDAŁ” krzyczącym z wysokości drugiego piętra. Wystarczyłoby trzymać, jak każdy normalny człowiek swoje upodobania dla siebie. Ale wtedy – wtedy za całą sprawą nie stałyby granty UE. Zresztą – gdyby nie stały, nikt nie tworzyłby żadnych kampanii przeciwko Homofobii, bo i po co?

 

Właśnie – Homofobia. Modne ostatnio słowo, wykreowane przez działaczy gejowskich, które oznacza coś zupełnie innego, niż wskazywałby na to źródłosłów. Otóż homofobia nie oznacza wcale panicznego lęku przed homoseksualistami, analogicznie do np. Arachnofobii, lecz ogólnie niezgadzanie się na poglądami polityków gejowskich. Więc homofobią nie będzie uciekanie w panice na widok dwóch trzymających się za rękę mężczyzn, lecz np. Podświadomie skrzywiona mina. Geje na swoim portalu, gaylife.pl stworzyli nawet listę homofobów w polityce. Swoją drogą – administracja Redwatcha za tropienie komunistów jest ścigana po całym świecie. Autorów tej listy nikt nie ściga. Przyznam – niektórych nazwisk się na tej liście spodziewałem, innych nie. A można na nią trafić za naprawdę dziwne „przewinienia”. Otwiera ją Roman Giertych, za „mowę nienawiści oraz inicjatywy legislacyjne przeciwko środowisku LGBT „. Cóż – trafił tam zgodnie z jego własnym światopoglądem, aczkolwiek znalazł się tam obok co najmniej dziwnych nazwisk.

Parę cytatów wraz z nazwiskami:

  1. Janusz KORWIN – MIKKE (UPR, Gdańsk)
    Za mowę nienawiści wobec środowiska LGBT

Hm – sprzeczne jest to z tym, co ostatnio JKM pisał, ale cóż…..

  1. Ryszard LEGUTKO (PiS, Kraków)
    Za ignorancję oraz przeciwdziałanie procesowi równouprawnienia osób LGBT

  1. Marek BOROWSKI (LiD, Warszawa I)
    Za chwiejną oraz oportunistyczną postawę wobec środowiska LGBT
    w szczególności podczas prac sejmowych nad ustawą o związkach partnerskich

    12. Włodzimierz CIMOSZEWICZ (LiD, Białystok)
    Za chwiejną postawę wobec środowiska LGBT;
    w szczególności za zablokowanie prac Sejmu nad ustawą o związkach partnerskich

    13. Donald TUSK (PO, Warszawa I)
    Za chwiejną postawę wobec środowiska LGBT
    w szczególności za sprzeciw wobec ustawy o związkach partnerskich

 

Skoro ci panowie są homofobami, to kto homofobem nie jest? I czym jest chwiejna postawa? Bo skoro trafia się tam za postawę chwiejną – to chyba każdy, nawet największy lewicowy liberał może tam trafić!

O i jeszcze kwiatek:

  1. Wojciech OLEJNICZAK (SLD, Łódź)
    Za ignorancję oraz chwiejną postawę wobec środowiska LGBT
    w szczególności za homofobiczną wypowiedź:
    Homoseksualiści nie zgłaszają potrzeb uznania swoich praw, więc nie ma o czym mówić”

 

Skoro ci otwarci i liberalni politycy tam trafiają to nie wiem, jaką postawę trzeba mieć, by tam nie trafić? Może trzeba samemu być gejem? Albo choć biseksualistą? No, ale wróćmy do meritum – Homofobia jest jak widać zjawiskiem wymyślonym jako narzędzie walki politycznej, przez polityków gejowskich i nie mającym odbicia w rzeczywistości. A każdy, kto w dyskusji wysunie argument homofobii – jest skrycie lub nie – politykiem. Nie Homoseksualistą, tylko politykiem gejowskim.

 

Tak tytułem podsumowania – nie czuję nienawiści wobec homoseksualistów, nie planuję tworzyć im obozów pracy ani ich eksterminować. A ten artykuł jest tylko próbą realistycznego spojrzenia na całą sprawę, wolnego od LPRowskiego ekstremizmu jak i czerwonej politpoprawności.

 

 

 

 

 

 

 


Creative Commons License

Ten
utwór jest dostępny na
licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Użycie niekomercyjne-Bez utworów zależnych 2.5 Polska.

Grudzień 20, 2007 at 12:46 pm 12 Komentarzy


Kalendarz

Listopad 2017
Pon W Śr C Pt S N
« Wrz    
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930  

Posts by Month

Posts by Category